 |
Forum o koniach rasy huculskiej

|
| Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat |
| Autor |
Wiadomość |
Wojtek
Dołączył: 12 Paź 2007 Posty: 261 Skąd: Gorzanów
|
Wysłany: Nie Sty 27, 2008 21:58 Temat postu: Narowy u hucułów |
|
|
A więc ja do tej pory w przypadku hucułów spotkałem się tylko z tkaniem u Ludwika vel Rokosza (długa ta nazwa... ). Poza tym wyjątkiem, nigdy nie widziałem, żeby jakiś hucuł "porządnie" kopał czy gryzł, tymbardzieł tkał czy łykał. Z pewnością w przypadku hucułów nie sprawdza się opinia, że kuce są złośliwe. Jednak wyjątki potwierdzają regułę Może znacie jekieś nerwowe hucuły? Napewno.. Ale chyba przyznacie, że to mniejszość |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Reklama
|
Wysłany: Nie Sty 27, 2008 21:58 Temat postu: |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
kejti

Dołączył: 22 Mar 2007 Posty: 2397 Skąd: Warszawa
|
Wysłany: Pon Sty 28, 2008 12:52 Temat postu: |
|
|
Ja bym powiedziała, że ogromna mniejszość:)
Poznałam kilkadziesiąt hucułów z czego kilkanaście dość dobrze.
Tylko jeden miał klasyczne narowy - tkał, kopał i gryzł. Ale to był koń, który nie wychowywał się się w "normalnych" warunkach, a i jego ujeżdżanie nie odbyło się tak, jak powinno. Kiedy jednak zaczął być rególarnie jeżdżony, a jego opieką zajęli się ludzie stanowczy, ale łagodni, koń w ciągu kilku miesięcy zaczął zachowywać się zupełnie normalnie. A w stosunku do niego nie były stosowane żadne metody terapeutyczne.
Spotkałam też hucuła agresywnego, którego trudno było w stadninie uwiązać na jego stanowisku, bo atakował. Wszyscy bali się też go dosiadać. Były to jednak ataki bardziej ze strachu, niż wrodzonej agresji i myślę, że ten koń doświadczył w życiu czegoś złego (wiem, że źrabakiem był łagodnym i prawidłowo odchowanym). On jednak też doszedł do siebie. Po tym, jak widziałam jego ataki w stadninie, rok później pojawił się na ścieżce. |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Strucelka

Dołączył: 16 Lut 2007 Posty: 1382 Skąd: kraków
|
Wysłany: Pon Sty 28, 2008 22:55 Temat postu: |
|
|
spotkalam sie z jednym koniem (walachem), ktory po przyjezdzie do nas rzucal sie na ludzi z zebami. Pamietam jak kiedys przyszlam na pastwisko, przeszlam obok niego a on ni z gruchy ni z pietruchy rzucil sie na mnie. Uciekalam ile sil w nogach... Ale odpowiednia opieka, cierpliwosc i wytrwalosc pozwolilo na zmniejszenie tego agresywnego zachowania, aczkolwiek nigdy ono nie zaniklo. _________________ Tam szum Prutu, Czeremoszu...
Dla Hucuła nie ma życia, jak na połoninie... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
ania_j

Dołączył: 09 Maj 2007 Posty: 158
|
Wysłany: Wto Sty 29, 2008 19:17 Temat postu: |
|
|
Wałach mojego chłopaka ma odpały ale tylko przy lonżowaniu - może go lonżować tylko Paweł a resztę atakuje (galop na człowieka, dęba itp.), wielu już próbowało i wszyscy uciekali... nie mam pojęcia z czego to wynika, być może tylko jemu zgadza się podporządkować ze względu na zaufanie. Nie znamy jego przeszłości, jest od 5 lat u Pawła a ma teraz 13 więc być może to uraz z młodości.
A poza tym - tak jak pisałam nigdy nei spotkałam się z "klasycznymi" narowami u hucułów, pewnie dlatego że większość z nich nie jest znudzona jak wiele dużych koni które z boksu wychodzą tylko na godzinną jazdę... |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Karcia-Rusia
Dołączył: 20 Wrz 2008 Posty: 24 Skąd: kozy
|
Wysłany: Sro Wrz 24, 2008 14:57 Temat postu: |
|
|
Moja klacz ma dwa narowy...Pierwszy:
-Nie pozwaqla nikomu na siebie wsiąść oprócz mnie....
To bardzo denerwujące że nikt na nią nie może wsiaść...A jeśli ktoś wsiada to tylko średnio zaawansowany..bo początkujący od razu jeżą....
Ale ja rozumiem ze to przez złe warunki w młodości...Ona była Bita i katowana....głodzona.....A tak bardzo była tkatowana za swoją maść....Wiem....to chore....Ale to nie był mój koń....Ja bym jej w życiu nie skrzywdziła... ))
No a taki główny i jedyny narów to stawanie demba....Mnie sie tio podoba poniewarz fajnie sie z nią ćwiczy... ))) _________________ ...:::Dwa serca jedno bicie Rusia i Ja na całe życie:::...K.C.R...=***=*=** |
|
| Powrót do góry |
|
 |
anatig
Dołączył: 15 Lis 2008 Posty: 12
|
Wysłany: Wto Lis 18, 2008 20:06 Temat postu: |
|
|
mój koń kopie jak widzi ze mam coś dobrego w rękach ale nie dam mu w przeciągu 10 s. jak to zobaczy ;d;d;d ale dostał kilka razy po dupie za to i juz zachowuje się dobrze poza tym gryzł zawodowo i stał deba po cywilu po kastracji wszystko ucichło i tylko czasami jak ma za dużo energii to puszcza się galopem na padok (ale to chyba normalne u młodych konuie ) |
|
| Powrót do góry |
|
 |
szumka94

Dołączył: 21 Sty 2008 Posty: 192
|
Wysłany: Nie Lis 30, 2008 10:08 Temat postu: |
|
|
Ja znam ogiera huculskiego, który tka.
Jest to narów z przeszłości, ponieważ, nie wychodził na wybiegi, tylko do krycia.
I zaczęło mu się nudzić.
Teraz tka, jak się denerwuje, czegoś chce. itp. _________________ "Niech to trwa!
nigdy się nie kończy....
nawet śmierć nas nie rozłączy" ;* |
|
| Powrót do góry |
|
 |
umin007pl
Dołączył: 26 Maj 2009 Posty: 3 Skąd: Wągrowiec
|
Wysłany: Wto Maj 26, 2009 10:06 Temat postu: |
|
|
Antig jak możesz bić Swojego konia hehe ? Ale tak poważnie to Mój konik jest spokojny:) Lubi sobie powariować ale to chyba jak każdy co? _________________ pielęgnacja koni! |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Michał:)
Dołączył: 17 Sie 2007 Posty: 145 Skąd: Stadnina Koni Huculskich Antoniów
|
Wysłany: Czw Lip 23, 2009 20:55 Temat postu: |
|
|
narowy u hucułów są duzo mniej popularne... jednak duza częśc koni jest trzymana w duzych stadach przynajmniej przez częśc dnia jak nie jest to w ogóle hodowla tabunowa, jak stoja w boksie to często przynajmniej po 2 konie...
co do złosliwości tak odemnie to nieistnieją konie złośliwe... tylko to są reakcje obronne na teraźniejszośc oraz "wsteczne" (przez 20 razy po wejściu kon dostanie batem przez zad od tak to za 21 razem odrazu ucieknie w kąt albo zaatakuje.... nawet jak nie będzie bata). _________________ Pozdrawiam
Michał
Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód.
— Paulo Coelho |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Sylwia
Dołączył: 15 Sie 2009 Posty: 4
|
Wysłany: Sob Sie 15, 2009 15:04 Temat postu: hejka ;D |
|
|
ja jestem zdania że nerwowość u hucułów rzadko występują, a jak już występują to poprzez złe wspomnienia z dzieciństwa.
Ja się opiekuję jednym hucułem-wałachem- i jest grzeczny. W terenie czy na parkurze zachowuję się bardzo dobrze. Jedyne czego nie lubi to lonżowania. Ale przecież nie można mieć idealnego konia
pozdrawiam wszystkich serdecznie ;* |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Gllosia

Dołączył: 16 Paź 2009 Posty: 57 Skąd: z nikąd
|
Wysłany: Nie Paź 18, 2009 00:40 Temat postu: |
|
|
Moim zdaniem wszelkie narowy u konia to wina tylko i wylącznie człowieka, jego złego podejścia i złej opieki.
Koń nie lubi tego, nie lubi tamtego. Inne podejście, zmiana paru rzeczy i kon.. polubi
Przede wszystkim trzeba zrozumiec konia i znaleźć problem oraz przyczyne zlego zachowaia. _________________ naturalnie.
www.gllosia.fbl.pl |
|
| Powrót do góry |
|
 |
palominoo
Dołączył: 19 Paź 2010 Posty: 10
|
Wysłany: Czw Paź 21, 2010 13:18 Temat postu: nerwowe hucuły? |
|
|
Hej.
Cały zeszły rok tak praktycznie przejeździłam na hucułach. No dobra, przesadzam. Ale sporo czasu.
Czaki, naprawdę nieduży hucułek, bo ma może metr dwadzieścia parę w kłębie lubi czasem powariować. Bardzo dobrze wyczuwa jeźdźca, i jeździec bardzo dobry - pod nim jest przykładnym koniem, jeździec średnio zaawansowany - różnie bywa, ale jest raczej spokojny (poza tym, że mi ruszał przy wsiadaniu, no i raz poniósł), ale kiedy wsiądzie na niego ktoś początkujący, po chwili jedno wierzgnięcie i jeździec ląduje na ziemi. Byłam świadkiem tego jak jedną dziewczynkę wyrzucił aż za płot.
Niespodzianka, dość spora klacz, młoda, bo 6 lat, cóż, jest naprawdę jak na swój wiek spokojna. Ja dostawałam ją w lepsze dni ale ogólnie ponoć niby potrafi ciągnąć, ponosić, zrzucać (?), a ja naprawdę nie mam jak na nią narzekać. Jeśli chodzi o jazdy które na niej miałam, to była świetna.
Bolek - na nim niestety nie siedziałam, wałach, ile lat nie wiem, ponoć ciągnie bardzo. Jak mówię, tego potwierdzić nie mogę.
Atłas - wałach z wielkim talentem skokowym i tak: osoby słabe, które sobie pozwolą owszem, będzie ciągał, szedł gdzie chce i wgl. Ale ja jak na nim jeździłam, to robił naprawdę wszystko, co mu kazałam, może czasem jakiś drobniutki problem był, ale naprawdę - powierzyłabym mu własne życie. Widziałam jak na treningach skokowych, po kilku jazdach nie chciał skakać, ale naprawdę, takie akcje zdarzały się rzadko.
Karino - ten wałach... miałam na nim jedną jazdę, no bo nie mieszkam w tym mieście, gdzie on jest. I muszę przyznać, że jak z nim pobyłam, to dopiero wtedy stwierdziłam, że hucuły mogą być kłopotliwe kiedy go czyściłam, próbował wyjść z boksu - jak go zawracałam - próbował gryźć. Wsiadałam - on ruszał. Regulowałam strzemiona - próbował gdzieś pójść. Podczas jazdy wozi po całej ujeżdżalni - cofa się, chodzi bokiem, idzie do przodu, w jakieś drągi i inne takie. Po prostu robi sobie taką "ścieżkę huculską". Ale... Po jeździe, w boksie, stał się bardzo miłym koniem. Przytulał się, o gryzieniu nie było mowy... Bardzo go polubiłam  _________________ palominoo
"Wybrałem sobie rumaka, którego ojciec był burzą, a matka była płomieniem..." |
|
| Powrót do góry |
|
 |
Reklama
|
Wysłany: Czw Paź 21, 2010 13:18 Temat postu: |
|
|
|
|
| Powrót do góry |
|
 |
|
|
|
|
|
Nie możesz pisać nowych tematów Nie możesz odpowiadać w tematach Nie możesz zmieniać swoich postów Nie możesz usuwać swoich postów Nie możesz głosować w ankietach
|
|
|