Forum Forum o koniach rasy huculskiej Strona Główna Forum o koniach rasy huculskiej
Forum o hucułach
 
 POMOCPOMOC   FAQFAQ   SzukajSzukaj   RejestracjaRejestracja 
 ProfilProfil   Zaloguj się, by sprawdzić wiadomościZaloguj się, by sprawdzić wiadomości   ZalogujZaloguj 

Hucuł, a matody naturalne
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
 
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o koniach rasy huculskiej Strona Główna -> rekreacja
Zobacz poprzedni temat :: Zobacz następny temat  
Autor Wiadomość
Sylwia:)



Dołączył: 14 Sie 2007
Posty: 55
Skąd: krakow

PostWysłany: Czw Paź 11, 2007 23:14    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

tak u nas wygladaja zajecia z naturalnych metod


przyzwyczajanie konia do nerwowych i gwaltownych ruchow poprzez gre z pilke z nimi


a po grze relaks dla koni i dla jezdzcow - jazda na HALTERZE

_________________
robie to co KOCHAM...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Reklama






Wysłany: Czw Paź 11, 2007 23:14    Temat postu:

Powrót do góry
Sylwia:)



Dołączył: 14 Sie 2007
Posty: 55
Skąd: krakow

PostWysłany: Pią Paź 12, 2007 20:40    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

a na tym zdjeciu jestem z Biszkoptem .... przerabiam pierwsza zabawe "przyjazn"

_________________
robie to co KOCHAM...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Michał:)



Dołączył: 17 Sie 2007
Posty: 145
Skąd: Stadnina Koni Huculskich Antoniów

PostWysłany: Nie Paź 14, 2007 14:51    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

hmmmmm
_________________
Pozdrawiam
Michał


Skoro nie można się cofnąć, trzeba znaleźć najlepszy sposób, by pójść naprzód.

— Paulo Coelho
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
Stożek



Dołączył: 14 Paź 2007
Posty: 4
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Pią Paź 26, 2007 13:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

<chwila namysłu MichałaWink> ja też pracuję z końmi naturalnymi metodami i jestem bardzo zadowolona mimo że nie osiągnęłam tego co Sylwia z Wigilią:* ale może kiedyś...w każdym razie mam nadziejęSmile
_________________
Bo moja pasja to KONIE!
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
Strucelka



Dołączył: 16 Lut 2007
Posty: 1382
Skąd: kraków

PostWysłany: Pon Gru 24, 2007 23:17    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

może nie całkiem natural, ale reagowanie na komendy Wink
(już nawet nic nie muszę mówić tylko pokazuję, tu nie widać bo filmik kręcę Wink)
http://www.youtube.com/watch?v=AQPoONMFOuE&feature=related
_________________
Tam szum Prutu, Czeremoszu...
Dla Hucuła nie ma życia, jak na połoninie...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
dea



Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Pią Lut 22, 2008 22:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Hej Smile
Konie huculskie to też konie, mają swoją specyfikę, ale zdecydowanie nieprawdą jest jakoby "nie działały na parellego" Smile

My bawimy się w PNH z hucułkiem z Wólki Prackiej - Wiedźminem (ukłony dla Sylwii i Michała Smile - biorę ich na świadków, że to hucuł huculski najprawdziwszy!) Odpowiada bardzo fajnie, chociaż jak przyszedł, nie uważał za stosowne w ogóle zauważyć naszej obecności Wink nagle okazało się, że nie potrafi podać kopyt do czyszczenia (a podawał w "domu") Wink i w ogóle sprawdzał, co można z nami zrobić. Hucuł Very Happy

Na razie zima, czasu nie było za dużo, głównie chodzimy na spacery w ramach zapoznawania się, ale jak na wiosnę/lato zaczniemy intensywniejszą prace, to obiecuję czasem coś skrobnąć na ten temat - jeżeli Was to interesuje, oczywiście Smile

Aha, na razie cofa bez problemu - jeż i driving (czyli sugestia) na 1. fazę (czyli najdelikatniejszą) kilka kroków robi. Podobnie przestawianie zadu (jeszcze pracujemy nad precyzją, ale stara się odpowiadać). Pracujemy na spacerach nad synchronizacją w ruchu z człowiekiem - też ładnie mu idzie, chociaż przy pierwszym zakłusowaniu myślałam, że polecimy w kosmos Very Happy No cóż, okazało się, że hucuł-nie hucuł, nie należy od razu strzelać z torpedy (nie zakłusował równo ze mną, więc machnęłam za plecami bacikiem Razz na moja klaczkę to działa Wink).
Następnym razem trochę wolniej i czytelniej "mówiłam", zareagował duuuużo lepiej. W ogóle uczy mnie, że jednak z moją klaczką walijską sporo osiągałam siłowo, nawet tego nie zauważając. Z nim się nie da. Przez za mocną presję po prostu przechodzi taranem Very Happy
Szacunku do bata i liny się nauczył (oczywiście bez strachu). Odpędzać się daje, chętnie przychodzi, podobnie jak pozostałe konie. Odpędzanie właśnie pomogło nam przy jego wątpliwościach, czy należy stać bez ruchu podając macki do czyszczenia. Jedna sesja, zakumał, druga sesja przypominająca, teraz nie ma problemu.

Pozdrawiam huculsko-naturalnie. I idę zapytywać o to, po co przyszłam... w jakimś bardziej pasującym wątku Wink
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Nazwa Skype
Strucelka



Dołączył: 16 Lut 2007
Posty: 1382
Skąd: kraków

PostWysłany: Sob Lut 23, 2008 10:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

witamy Dea i czekamy na dalsze relacje z postępów z Wiedźminem Smile
_________________
Tam szum Prutu, Czeremoszu...
Dla Hucuła nie ma życia, jak na połoninie...
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość
dea



Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Nie Lut 24, 2008 21:24    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Na razie z serii postępy: bardzo po huculsku i naturalnie wyrwał mi się w terenie (prowadzony z ziemi na halterku i linie).
W tej chwili wygląda na to, że niespecjalnie odpowiada mu odchodzenie daleko od domu - idzie już całkiem spokojnie, ale do pewnego miejsca. Potem stwierdza, że wystarczy - robi takie zabawne "iik!" + lekki wykop z zadu. W tym miejscu trzeba trochę porozmawiać, czasem zmienić trzymacza liny, żeby chciał iść dalej.
No i niespecjalnie dobrze znosi ewentualnych towarzyszy spaceru znikających za zakrętem (w takiej właśnie sytuacji stwierdził, że musi natychmiast do nich dołączyć). Jak coś go przestraszy, to też niespecjalnie zważa na to, czy ktoś mu dynda na drugim końcu liny. W związku z tym w planie na najbliższy czas jest:
- ustępowanie od nacisku kantara, będziemy to wałkować dłuuugo, aż przestanie kantar na paszczy traktować jak potencjalną uprząż ;) Domyślam się, że z naszym kochanym czołgiem pod tym względem latwo nie będzie, ale nikt nie mowil, że będzie łatwo. Tak więc - wyginanie łebka na baaardzo delikatny nacisk w oba boki, ustąpienie w dół (z tym będzie najłatwiej, bo ćwiczymy w kierunku trawy :P) oraz ustąpienie do tyłu (cofanie od nacisku halterka na nos).
- odruch ustępowania zadem (odangażowanie = skrzyżowanie zadnich nóg) w odpowiedzi na presję "sugestii" z boku zadu. Na razie odpowiedzią jest "odpalić w przód ile fabryka dała". Efekt ma być taki, że im silniejsza presja na zad z boku, tym energiczniejszy... zwrot na przodzie robi.

Będzie co robić ;) ale chłopak pojętny, więc nie dajemy się zniechęcić chwilowym nieporozumieniom. Grunt, że daleko nie zwiał ;) Moje niehuculskie bydlątko też się niegdyś w podobnych okolicznościach burzyło i wyrywało (choć, przyznaję, mniej skutecznie, ma chłopak parę, szczególnie w szyjce).

A do naszych terenów musi przywyknąć, nie ma zmiłuj, w końcu hucuł to głównie koń terenowy, nie? :>
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Nazwa Skype
ania_j



Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 158

PostWysłany: Pon Lut 25, 2008 21:21    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

A my z ozonkiem mamy przerobioną przyjaźń, jeża i driving, z jojem jest problem, chyba ufa mi na tyle że nie boi się nawet naskakiwania na niego w szeleszczących kurtkach i kamizelce odblaskowej Wink no ale może powoli zrozumie o co mi chodzi. jakieś sposoby na poprawę jojo? Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
dea



Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Wto Lut 26, 2008 11:07    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Zwróć uwagę, czy masz odpowiednią energię w sobie - pomyśl tak, można z impetem wbiec/wskoczyć w tapczan i go nie przesunąć (ale się poobijać), można wejść na niego powoli i przesunąć go kawałek - różnica to właśnie energia. Jeśli podejdziesz do jojo jak do przesuwania tapczanu (tylko stojąc w miejscu), to większa szansa, że się uda. Pamiętam jak pokazywałam jednej dziewczynie na mojej klaczy jak cofnąć konia, ona autentycznie wbiegła w Campinę, odbiła się od niej, a konica stoi i patrzy jak na jakiego głupiego Wink a cofała już wtedy od spojrzenia i machnięcia palcem Wink

Mówisz, że driving działa - cofanie na driving też? To co opisujesz, to jest właściwie cofanie na driving bardziej niż jojo, rada - patrz wyżej.

Jeśli driving zadziała, daj sygnały do jojo, a jako wyższą fazę zastosuj driving (pomóż sobie i koniowi w skumaniu, że nie jest to coś, co ma przetrzymać Wink bo na początku, szczególnie hucuły, mają tendencję do podejścia - wytrzymam!! - nie jest to objaw złej woli, tylko podejście domyślne, jak nie wie co robić, to wytrzymuje Razz Wiedźmin robił tak przy nauce podnoszenia nóżek za kasztany - można było mu prawie ukręcić kasztan, a on stał => pomogłyśmy mu lekko pukając w nadpęcie - przeżuł i podniósł, teraz podnosi na dotknięcie kasztana [jak nie ma focha akurat])

OK, na koniec tego chaosu jeszcze uściślenie:
- przy driving "zwykłym" do cofania idziemy na konia z zamiarem przesunięcia tapczanu (ten zamiar musi być w oczach, determinacja w każdym mięśniu, poczuj to!) nie ma być szybko, ma być skutecznie i energetycznie!
- przy jojo nie naskakujesz, stoisz w miejscu. Z zamiarem przesunięcia tapczanu w oczach i determinacją w mięśniach Wink sygnały to machanie palcem (lina w ręce), potem nadgarstkiem (lina lekko się rusza), przedramieniem (lina mocno się buja), czwarta faza nie zadziała raczej na hucuła (urwij mi głowę, będę stał, wytrzymam) - to jest machanie całą ręką (w stawie barkowym). W tym miejscu dorzucasz działający driving, jak już będziesz go mieć.
- koń nie ma się bać odblaskowych kamizelek i skakania na niego - ma rozumieć i szanować Twoje sygnały. Nie ma się cofać ze strachu, bo to nie ustąpienie, tylko ucieczka - więc bazę masz bardzo dobrą. Teraz tylko przekonać go, że ma się przesunąć Wink a jak się uda choćby minimalnie, pozostanie nagrodzić go przerwą Smile

Sorki jeśli namieszałam Wink mam nadzieję, że choć trochę pomgłam Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Nazwa Skype
ania_j



Dołączył: 09 Maj 2007
Posty: 158

PostWysłany: Wto Lut 26, 2008 16:37    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

dzięki dea Very Happy
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Odwiedź stronę autora
dea



Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Wto Lut 26, 2008 16:55    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Jeszcze pozwolę sobie skomentować, mam nadzieję, że Sylwia wybaczy, że podepnę się do jej zdjęć, żeby coś pokazać Wink

Spójrzcie na pierwsze zdjęcie z izabelowatą klaczką i na zdjęcie Biszkopta - oba dotyczą friendly (zabawy w przyjaźń), ale trzeba tu dodać, że nie jest pokazany moment, do którego się dąży, tylko środek zabawy!
Tzn. to nie jest moment zabawy, w którym należy ją przerwać. Widać dobrą tendencję - konie nie ruszają łapami (nie uciekają), ale nie są jeszcze rozluźnione.
Pamiętajcie, żeby zwrócić na to uwagę - nigdy, przenigdy nie przerywać w momencie, kiedy koń jest spięty. Trzeba poczekać aż odetchnie, przeżuje, jedną z tylnych nóg ugnie, opuści głowę... Dopóki stoi w takiej pozycji "na baczność", znaczy, że jeszcze jest sztywny i niepewny - trzeba kontynuować odczulanie, bo inaczej nauczymy konia spinać się.

Taki szczegół/podpowiedź Smile
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Nazwa Skype
dea



Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Sro Kwi 02, 2008 22:28    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Obiecywałam, że co jakis czas skrobne co u nas slychać - dzisiaj będzie z lekka nutką masochizmu Wink
...bo Wiedźmin nie daje zapomnieć, że hucuł to Koń, Tylko Że Bardziej. A o tym, co kombinuje - odsyłam ciekawych do wpisu na blogu Wink
Hucuł zbuntowany

Skracając dla tych, którym nie chce się klikać: wymyslił sobie dwa ciekawe manewry w terenie - wykop z zadu w stronę człowieka (później idzie sobie dalej niby nigdy nic) oraz wyrwanie się prowadzącemu i pognanie na łeb na szyję do konia przed nim.

Na razie niestety w związku z "niegrzecznym zachowaniem" dostał "szlaban" na spacery w terenie. Jak będzie miał opanowane wszystkie zabawy na miejscu, to wrócimy do spacerowania i zobaczymy co będzie.
Na miejscu zachowuje się bardzo grzecznie - żadnych wykopów, żadnych ucieczek, współpracuje chętnie i coraz lepiej ustępuje od nacisku (i jeżowego - stalego i "drivingowego" - czyli sugestii).

Powiem tak: na pewno ten koń (i mysle, że hucuł w ogóle) w aspekcie PNH to wyzwanie. Ja tam się osobiście ciesze, że uczyłam sie podstaw PNH na mojej welshce, nie na hucułku. Dzieki temu wierzę w to, że się uda Wink

Teraz pewnie Michał i Sylwia będa zgrzytać zębami, że im konia marnujemy - jazdę też odstawiliśmy do czasu zaprzestania tych wybryków. Cały czas inwestujemy w pracę z ziemi, jak będzie psychicznie "zostawał" z człowiekiem, to będziemy wsiadać znowu - tyle że na kantarku. Tak więc chłopak musi chcieć najpierw Wink

stan nauki zabaw:
- friendly jest zwykle proste Wink chłopak się waha, jak się go zachęci do pierwszego kroku, to robi minę a, co mi tam, i idzie dalej bez gadania Very Happy mają hucuły swoje zalety (pozostałe konie krok po kroczku wycofujac się oswajamy) - przeszedł w ten sposób np. tunel z błękitnej plandeki długości ok. 10m
- cofanie na jeża, 1. faza, 4 kroki, myślę, że można by już przejść do dłuższych odcinków, póki co było budowanie krok po kroku, żeby została 1. faza
- cofanie na driving, też pierwsza/druga faza, podobnie
- cofanie na jojo - tutaj jest sukces, bo na początku chlopak na potrząśnięcie liną reagował wchodzeniem na człowieka, im mocniej potrzasnąć, tym bardziejszy taran... nie sposób było go zatrzymać. Teraz jest "normalniejszy" - jesli nawet zaczyna zachrzaniać do przodu, potrząsnięcie liną usadza go w miejscu. Usuwa się też od machania karotem (tutaj też na początku zero reakcji było,a wręcz oslawiony "odruch przeciwwstawiania").
- ustąpienie zadem - nie chce się wierzyć, że taka kulka potrafi tak ładnie krzyżować nogi Very Happy jestem z niego dumna. Podobnie - jeż, 1. faza, nad drivingiem pracujemy - jeszcze nie ustępuje od spojrzenia "teściowej".
- ustąpienie przodem wprowadzamy - na razie mocno chaotyczne jest - z nosem wycelowanym w ścianę, żeby miał łatwiej (nie pójdzie do przodu), kończymy na jednym kroku, a nawet na czymś przypominajacym krok. Będziemy wzmacniać.

Plany:
- Jak tylko ustąpienie przodem zacznie przypominać ustąpienie zadem w jakości (bez ściany, choćby 2-3 korki poprawne), to spróbujemy kulkę potoczyć w bok (sideways). Zaczynając oczywiście od jednego kroku.
- podobne wymaganie, plus odangażowanie zadu na driving, jest do okrążania => w kolejce.

Reszta powinna pójść łatwiej. Smile

Jeszcze ktoś "walczy" z huculastym naturalnie? Podzielicie się planami/postępami/typowymi problemami? Czuję się jakbym gadała do ściany, szkoda :>
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Nazwa Skype
kejti



Dołączył: 22 Mar 2007
Posty: 2366
Skąd: Warszawa

PostWysłany: Czw Kwi 03, 2008 11:59    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

Cóż, jeśli chodzi o rzeczy czyto naturalne to ja się poddałam:)

Pracuje klasycznie, ale pod kontem hipoterapii i ścieżki huculskiej, więc jednak inaczej, a niektóre rzeczy sama wymyślam.

Do chodzenia po oponach, płachtach i deskach nie musiałam konia przyzwyczajać, bo po prostu zawsze mu to wychodziło. Zawsze pierwszy raz przechodził bardzo zestresowany, a potem przyjmował to już z zupełnym spokojem. Tak samo było z wsiadaniem z rampy i otwieraniem bramek. Po prostu zaczęłam to robić, a jemu to nie przeszkadzało.

Moj koń jednak w żaden sposób nie mógł opanować cofania. Próbowałam według Parellego, na dwóch lonżach, z siodła i nic. A potem miałam głupi pomysł. Stanęłam przed koniem ze smakołykiem w ręku i pokazałam mu ręką, żeby się cofnął. Podziałało. Teraz cofamy bez uwiązu nawet kilkanaście metrów, tylko potem musi być smakołyk w nagrodę:)

Lonżuję go tylko na kantarze, czasem też jeżdżę tylko na kantarze. Ale to wszystko jest możliwe tylko na terenie ogrodzonym płotem. I też tylko za płotem koń dobrze pracuje, jako koń do hipoterapii. Poza płotem miewa takie wybryki, jak i twój - nagły skok w przód i dziki galop do przody kończący się w boksie (nigdy jednak nikogo nie kopie). Myślę, że przywiązanie do płotów już mu zostanie, bo od 3 lat nie zrobiliśmy w tej kwestii postępów, choć staram się z nim chodzić w ręku po tereniewokół stajni.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Wyślij email Odwiedź stronę autora
dea



Dołączył: 04 Wrz 2007
Posty: 12
Skąd: Trójmiasto

PostWysłany: Czw Kwi 03, 2008 12:53    Temat postu: Odpowiedz z cytatem

kejti, dzięki za odpowiedź.
Bardzo ciekawe to co piszesz - obserwacje mam podobne - hucułek odważny, ale jakby sam z siebie (tzn. z innymi końmi pomagasz, podpowiadasz, one pytają: mam się bać? nie mam się bać? a ten kolo po pierwszej zachęcie sunie jak czołg Very Happy). Szukamy uparcie tematu, w którym mogłybyśmy mu "pomóc" powalczyć z jakimś strachem i jednocześnie go zainteresować, to pomaga budować więź. Nie jest łatwo Wink

Chociażby ten tunel z plandeki - miał długość 10m, myślę, że z Campiną po pół roku nie miałabym szansy nim przejść (teraz przeszła, ale to zupełnie inny poziom relacji po 2 latach zabaw). On się MOMENT zawahał. I sruuu do przodu Very Happy Nawet nie przebiegł pierwszy raz, przeszedł jakby nic innego w życiu nie robił!

Hmmm... no i z tymi odruchami wyrywania też ciekawe - zobaczymy jak u nas poskutkuje zaprzestanie terenowania na razie. Z bólem podjęłyśmy tę decyzję Sad ale jak na jednym terenie wyrwał się 3 razy! to przesadził. Później od siostrzyczki (która chyba trochę za bardzo go kocha, a za mało mu szefuje Wink) przejęła chłopaka bardziej zdecydowana i doświadczona koleżanka - ile razy krzywo spojrzał, dostawał zadanie wymagające myślenia i natychmiastowej reakcji. Zadziałało o tyle, że wyrywanie się nie powtórzyło (choć parę razy miał ochotę wyraźnie).
Jak już wyrwie, to nie sposób go utrzymać - pieruńsko silna kuleczka!! Very Happy

Smakołyki u nas działały kiepsko. Ja zawsze obserwuję odpowiedź konia tak: następnym razem po danych zabawach (czyli zwykle po tygodniu) wchodzimy na padok i patrzymy:
- czy koń sam podejdzie, czy każe się zachęcać lub wręcz "łapać"
- czy po przywitaniu i rytualnym poskrobaniu w grzywę zostanie, czy odejdzie
Po smakołykach nasze konie reagują wszystkie podobnie - podchodzą z dość małej odległości, jak już podejdą, to obwąchują kieszenie, jak nic nie dostaną, to odchodzą. To dla mnie podpowiedź, że metoda nie działa (przyszedł do marchewki, nie do mnie). Za to jak się uda coś ciekawego zrobić, to przytuptują z końca pastwiska i kręcą się koło nas cały czas, nawet jak nie zwracamy uwagi... tak ma być Smile

Na początku też było słabo z cofaniem u Wiedźmina, było trochę walki, przyznaję niechętnie :/ Ważne, że się udało i teraz żadnego szarpania nie ma. Fizycznie ruchy to on opanuje, nie mam wątpliwości (nie mogę się doczekać chodów bocznych, przy jego kształcie będzie to na pewno wyglądać rewelacyjnie Very Happy) Wątpliwości mam natomiast, czy będzie równy i przewidywalny emocjonalnie i po jakim czasie...

Jeszcze jedno pytanie - jak Twój się zachowuje z siodła w terenie? Też ma odboje czy spokojnie? No i zastanawiam się, co by W. zrobił, gdyby jeździec spadł w terenie - obawiam się rakiety i zostawienia człowieka :/ Masz takie doświadczenia?
Na jakim kiełznie jeździsz (poza płotem)? Zwykłe wędzidło czy coś innego? Nachrapnik macie? Wypinacze/wytoki? Ile lat ma Twoje zwierzę i od jak dawna jesteście razem? Pewnie to wszystko pisałaś, ale nie kojarzę Sad Byłabym wdzięczna, gdybyś powtórzyła.
Powrót do góry
Ogląda profil użytkownika Wyślij prywatną wiadomość Nazwa Skype
Reklama






Wysłany: Czw Kwi 03, 2008 12:53    Temat postu:

Powrót do góry
Wyświetl posty z ostatnich:   
Napisz nowy temat   Odpowiedz do tematu    Forum Forum o koniach rasy huculskiej Strona Główna -> rekreacja Wszystkie czasy w strefie CET (Europa)
Idź do strony Poprzedni  1, 2, 3, 4, 5, 6  Następny
Strona 2 z 6
Skocz do:  
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach

Forum o koniach rasy huculskiej  

To forum działa w systemie phorum.pl
Masz pomysł na forum? Załóż forum za darmo!
Forum narusza regulamin? Powiadom nas o tym!
Powered by Active24, phpBB © phpBB Group